dzikie gęsi

Nad moją głową szybują dzikie gęsi.
Zataczają koła w powietrzu.
Z każdym okrążeniem układają się
w odmienny wzór na niebie.
Patrzę w szary kalejdoskop.
Były żywym wężem.
Rozrzuconymi zabawkami.
Wielką literą W, która wypadła z alfabetu do góry nogami.
Koralikami nanizanymi na nitki babiego lata.
Przędza ta produkowana jest przez młode pająki.
Maleństwa podróżują na cienkich nitkach.
Wolne od grawitacji i czasu.
Jak dzikie gęsi.
Teraz, moje gęsi odlatują w kluczu.
Na południe.
Wolne od grawitacji i czasu.
Jak pająki.
Szary kalejdoskop.
Wolny od grawitacji i czasu.

para z nas i fraza

kiedy włożę ci me słowa w usta
twoje myśli przestaną się snuć
twoje sny nad przepaścią usną
zanim runą w głęboki dół

jednym słowem powiesz do lustra
prawdę moją i przestaniesz knuć
moje słowa w twych ustach spuchną
nim przegryzie cię czas na pół

kiść mowy w dziób sprawa gardłowa
gęsiego drepczą słówka, słowa
już brylujesz słowną rozpustą
wczoraj elokwentna jak krowa

w czternaście chwil gadaniem cię utuczę
nie zaciśniesz już ust gdy zapytam
szczęśliwa jesteś sylabami
czy nadal ciszą jadowita?

wypycham twe usta zdaniami
i po dyskusji między nami
jestem lustrem
frazeolobiczem
a ty odbiciem
mym obliczem
potem milczenie ciałem się staje
gdy na kwiecistych słów dywanie
rozchylasz wargi i uda
wysłowiona znów milcząca
nuda